Kochani! Jak szybko minął ten miesiąc? Jeszcze tylko jutro, 29 lutego (w końcu to rok przestępny ;) - pozdrowienia dla wszystkich urodzonych w tym dniu :D, tak przy okazji ;)). Nie wiem dlaczego, ale czas jakoś ostatnio za szybko mi leci. Chociaż z drugiej strony, może to i dobrze. Zazwyczaj, co roku czekam na to, aż skończy się styczeń i luty a zacznie się wiosna i lato. Uwielbiam przełom marca i kwietnia - wtedy można wypatrywać w przyrodzie pierwszych oznak wiosny, ptaki wracają z ciepłych krajów, zaczynają budować gniazdka, śpiewać intensywnie, kwiaty kwitną i aż można sobie zaśpiewać moją ulubioną piosenkę Marka Grechuty "Wiosna, Ach to Ty?" :D Nawet mój blog poczuł już wiosnę - zmieniłam szatę graficzną na wiosenną ;) Zanim jednak będzie wiosna, czas na podsumowanie lutego. Nie był to taki nudny miesiąc u mnie, jakby się mogło wydawać. Trochę się wydarzyło miłych chwil, odwiedziła mnie przyjaciółka Moniś z Rzeszowa, staram się też na nowo otwierać na spotkania ...