Witajcie, dawno nie pisałam tu żadnego postu, ale od dziś nadrabiam zaległości i mam dużo ciekawych tematów na kolejne notki na blogu. Warto czasem chwilę nie pisać, a potem poczekać, aż przyjdzie natchnienie. fot. poznan.naszemiasto.pl Wiosna przyszła już na dobre do Polski, a wraz z nią przyjechał też do naszego kraju Garou!!! Znakomity kanadyjski piosenkarz, który wspaniale śpiewa po francusku, ale też i po angielsku. Chociaż ja wolę go gdy śpiewa w tym przepięknym języku miłości i chociaż nie uczyłam się jeszcze tego języka (może w końcu dzięki Garou się zacznę jego uczyć,żeby rozumieć, o czym śpiewa), to wg mnie głos naszego śpiewającego Wilkołaka bardzo pasuje do j.francuskiego. Garou ma bardzo fajny, mocny, zachrypnięty męski głos. Czasem się zastanawiam, po co mu mikrofon podczas koncertu, skoro jego głos jest tak mocny,że roznosi się po całej sali, w której śpiewa. Ja przed Halą Arena w Pozaniu Wrócę jednak do głównego wątku...