Cześć, dzisiaj miałam zabiegany dzień. Jak wszyscy w wielkim mieście. Warszawa jest takim miastem, szczególnie w Centrum, gdzie każdy się śpieszy. A nawet jeśli ktoś nie chce się śpieszyć, to i tak "musi" bo idzie z tłumem ludzi np w metrze na schodach czy na ulicach. Kierowcy trąbią coraz głośniej, autobusy przepełnione ludźmi. Nie rozumiem tego pośpiechu. O ile, jeszcze rozumiem go np w godzinach porannego szczytu, gdy wszyscy jadą do pracy, szkoły, na uczelnie. Ale o dwunastej? W weekend ? Nawet w ZOO, w którym pracuję jako wolontariuszka, widzę, jak rodziny z dziećmi chodzą i oglądają zwierzęta. Nawet nie zatrzymają się na dłuższa chwilę przy każdym. Zerkną tylko, porobią zdjecia i idą dalej. A czasem można się zatrzymać. Mama czy tata mogliby poopowadać dzieciom ciekawostki o zwierzaczkach, popatrzeć, co robią. Podobnie w galeriach handlowych. Szczególnie w strefach jedzeniowych. Wszyscy szybko kupują, szybko jedzą i szybko odchodzą. I to ma być rodzinne spędzenie weeke...