Przejdź do głównej zawartości

Siostry czy przyjaciółki :)

Cześć Kochani. Dziś chciałam Wam opowiedzieć o kimś, kto od pewnego czasu jest dla mnie ważną osobą. Poznałam ją w lutym zeszłego roku...przypadkowo na Facebooku i od tamtej pory zaczęła się nasza przyjaźń :) Już pierwszego dnia przegadałyśmy cały dzień na Facebooku i nie żałuję tego, ponieważ dzięki Ani moje życie bardzo się zmieniło.
Poznajcie jedną z 3 moich najbliższych przyjaciółek - Anię Kalinowską
Ania mieszka w Tchórznicy, niedaleko Sokołowa Podlaskiego i jest dla mnie niemal jak siostra. Jest moją siostrzaną duszą, wyjątkowo dobrze się rozumiemy, mogę jej powierzyć moje problemy, smutki, tajemnice, a także radosne chwile. Połączyła nas wspólna pasja do ulubionego programu - Jaka to melodia ? Miałam również przyjemność i zaszczyt wystąpić w odcinku razem z moją przyjaciółką :) Dzięki niej miałam wielkie wsparcie na moim debiucie w programie :)


Niestety, Ania od zawsze choruje na pewną chorobę, która uniemożliwia jej normalne poruszanie się. Jest "przykuta do wózka", ale to nie znaczy,że jest niepełnosprawna. I proszę nie mówić o niej w ten sposób. Ania jest jak najbardziej sprawna. Bo czy o sprawności człowieka zależy to czy chodzi czy nie ? To jest jedynie inny sposób poruszania się. Poza tym Ania jest cudowną dziewczyną, która spełnia swoje marzenia, ma przyjaciół, pasje np Ania przepięknie wyszywa. Od zawsze wielkim jej marzeniem, podobnie jak moim, był występ w ulubionym programie Jaka to melodia. To upewniło mnie w przekonaniu,że tacy ludzie jak Ania również mają prawo do spełniania marzeń i zasługują na to nawet bardziej niż sprawni ludzie. Bo dla Ani takie marzenia przychodzą dużo trudniej niż mnie. Zawsze, gdy mogę ją zobaczyć na ekranie - jestem z niej bardzo dumna.


Kocham Moją Kalinkę, jak ja ją nazywam, za to,że jest wspaniałą, kochaną dziewczyną. A gdy pisze,że jej smutno i źle, wtedy i ja mam gorszy dzień i robię wszystko,żeby sie chociaż trochę uśmiechnęła. Z pewnych przyczyn nie możemy się zbyt często spotykać, nasza przyjaźń, na odległość, istnieje dzięki Internetowi. Ale to nie jest nic złego. Wręcz przeciwnie, moja Ania często powtarza,że Internet i Facebook jest dla niej czasem jedynym oknem na świat. Ani wielkim marzeniem jest to,żeby śpiewać. Chciałabym jej w tym pomóc, ale nie mam pomysłów, jak jej pomóc. Bardzo lubi zespół Pectus. Dzięki jej pasji, pośrednio i ja miałam przyjemność poznać braci Szczepaników :)

Dzięki Ani nauczyłam się nie myśleć wyłącznie o sobie. Dawniej byłam egoistką, myślącą tylko o własnych problemach. Dzięki mojej przyjaciółce wiem,że są osoby, którym mogę być potrzebna. Staram się mieć codziennie dla niej czas na pogaduchy na FB. Potrafimy rozmawiać godzinami, Ona mnie zawsze rozśmiesza. Ma podobne do mnie poczucie humoru, jest idealną partnerką do rozmowy. A dzień bez chociaż chwili rozmowy z Anią uznaję za stracony. Najbardziej szkoda mi Ani,że nie może chodzić. Gdyby tylko była taka możliwość to oddałabym jej moje własne nogi.
Dziękuję Ci Aniu,że jesteś! Za to,że mi zaufałaś i ja Tobie zaufałam. Mogę Ci wszystko powierzyć. Wiem,że czasem nie jest łatwo, chcę przeżyć z Tobą resztę życia w przyjaźni. Czasem mam wrażenie,że jesteś moją "odnalezioną siostrą" albo może mamy jakiegoś wspólnego przodka, bo z Tobą najbardziej potrafię znaleźć zrozumienie i często myślimy podobnie w tym samym czasie.
A oto piosenka, którą chciałam Ci zadedykować, Aniu:
SZKOŁA MARZEŃ ZESPOŁU PECTUS <3

Komentarze

  1. Gratuluję takiej przyjaźni ;)
    http://agnieszka-bawi-sie-w-bloggera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. To się nazwywa prawdziwa przyjaźń. Gratuluję Wam obu z całego serca. Takie znajomości są najpiękniejsze. Ja niestety bardzo zawiodłam się na pewnej osobie, którą uważałam za przyjaciółkę. Nie mogłam jej ufać, bo nie umiała dochować tajemnic, które je powierzałam. Potem dogadywałam się o sobie różnych rzeczy od osob trzecich.To boli strasznie, dlatego staram się zapomnieć o tej osobie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mój Pierwszy Dzień w Pracy

Hejka!  Po długich i intensywnych poszukiwaniach w końcu znalazłam nową pracę!!!  Pracuję w Salonie Empik w Galerii Sadyba Best Mall - jak ktoś mieszka w pobliżu, zapraszam na zakupy! Postanowiłam napisać o tym post dopiero dzisiaj, po pierwszym dniu w nowej pracy, choć moi znajomi z FB już wiedzą :) Piszę też dlatego dzisiaj bo wczoraj, po pozytywnym, poniedziałkowym telefonie z samego rana (z wiadomością - długo oczekiwaną przeze mnie! 2 lata) w końcu oddzwonili do mnie, że DOSTAŁAM PRACĘ! Potem musiałam pojechać na podpisanie umowy, a od wczoraj już na dobre zaczęłam pracę w EMPIKU :D  Zaraz opowiem wszystko po kolei, ale najpierw chciałam z Wami podzielić się tym,że ... pisząc teraz te słowa...czuję się jakoś potwornie zmęczona. I nawet nie wczorajszym, długim dniem w pracy, wysiłkiem w niej (wysiłek w pracy nie jest mi obcy, dzięki wolontariatowi w ZOO), ale czuję się zmęczona samym szukaniem pracy. Przy czym czuję nie tyle zmęczenie fizy...

Jak pokonać kompleksy - część 2

Witajcie. Dziś chciałam na blogu kontynuować temat, który zaczęłam pisać w czwartkowym poście. A przypomnę,że pisałam o tym, w jaki sposób pokonałam swoje słabości, kto mi pomógł i jednocześnie stał się moim przyjacielem ;) W czwartkowym poście napisałam o wszystkim bardzo ogólnie, skupiłam się bardziej na tym, jak poznałam Roberta, to dla mnie są najpiękniejsze wspomnienia, które codziennie lubię sobie przypominać. Dziś jednak chciałam napisać konkretniej na temat tego, jak pokonać w sobie kompleksy, permanentny (wewnętrzny) smutek, podpowiem, krok po kroku, jak walczyć o samego siebie i zmienić swoje życie i nastawienie do niego. Napiszę w jaki sposób mój ulubiony terapeuta Robert pomagał mi, co mi doradzał. Chcę,żeby jego rady nie poszły na marne. Mam na myśli to,żeby nie przysłużyły się tylko mnie. Chcę sie tym dzielić z ludźmi, którzy tego potrzebują. Jeśli chcemy zacząć walkę o siebie i pokonanie kompleksów, stanów depresyjnych itd, warto jest znaleźć kogoś, kto będzie nas w ...

Wyjazd do Krakowa

Witajcie! Tak jak zapowiedziałam w poprzednim poście, byłam na krótkim wyjeździe w Krakowie, gdzie pojechałam, razem z przyjaciółmi na koncert Mariah Carey. Oprócz samego koncertu zwiedzaliśmy trochę Kraków (chociaż bardziej był to spacer niż zwiedzanie), próbowaliśmy jedzenia w krakowskich restauracjach i czekolady w legendarnej Piwnicy Pod Baranami.  Przygotujcie się na kilka fajnych postów o Krakowie - dziś będzie taki ogólny post o tym co i gdzie robiliśmy w Krakowie, następnie bardziej o zabytkach i trochę o historii miasta a potem o jedzeniu już tak szerzej. Jeśli ktoś ma chęć na wirtualną wycieczkę po Krakowie to zapraszam do czytania i oglądania.  Do Krakowa przyjechałam z moim kolegą Danielem, a już w samym Krakowie spotkaliśmy się z naszymi koleżankami Kasią z Gniezna i Kasią z Krakowa :) Wszyscy szczęśliwi poszliśmy na tramwaj (właściwie 2 tramwaje, bo to było z przesiadką), który zawiózł nas na ul. Kalwaryjską do Hostelu.  ...