Przejdź do głównej zawartości

Kwiat Pustyni, czyli opowieść o Waris Dirie

Wczoraj był w telewizji na TVP 2 wspaniały film, opowiadający o pewnej kobiecie, którą podziwiam od jakiegoś czasu, a dziś chciałabym o niej napisać kilka słów na moim blogu. Mam na myśli film "Kwiat Pustyni", będący adaptacją książki Waris Dirie pod tym samym tytułem, który opowiada o życiu słynnej czarnoskórej modelki pochodzącej z Somalii. 


Waris Dirie poznałam właśnie dzięki wyżej wymienionej książce. Zachęciłam się do jej przeczytania, nie wiedząc wcześniej o niej zupełnie nic. Aż mi czasem głupio,że nie znałam tak słynnej modelki, ale to pewnie dlatego,że mało interesuję się modą i światem mody. Jednak bardzo zaciekawiła mnie ta kobieta, która jest wyjątkowa. 

Waris jest kobietą Afryki, pochodzącą z Somali, kraju, który od lat jest ogarnięty wojną. Z kraju, gdzie ludzie żyją biednie, bez żadnych szans na lepsze życie, a jednak jej się udało. Imię i nazwisko Waris Dirie oznacza po somalijsku "Kwiat Pustyni" i w ten sposób nazwała swoją pierwszą książkę, o której poniżej chcę napisać kilka słów.



Książka "Kwiat Pustyni" jest jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam. A czytałam ją jednym tchem...taka wciągająca. :) szkoda, że krótka, ale są dalsze części tej autorki, po które zapewne sięgnę.
Autorką powieści jest Waris Dirie - Kwiat Pustyni z Somalii, dziewczyna, która ucieka z rodzinnego kraju, do Londynu a później Nowego Jorku...i innych krajów. jak sama mowi - jest Nomadem, koczowniczką od urodzenia ona wraz z rodziną przemieszczali sie co jakiś czas w poszukiwaniu nowego miejsca zamieszkania. Uciekła z kraju, ponieważ ojciec Waris chciał wydać ją za mąż za starszego człowieka. Ona miała zaledwie 13 lat, nie chciala spędzić reszty życia ze stracem. Nie miała wyjścia. Musiała uciekać...najpierw do Mogadiszu w Somalii, mieszkała u ciotki, wuja a potem poleciała do Londynu, gdzie zaczeło sie jej nowe życie, w nowym świecie, który był dla niej bardzo obcy. Waris, pochodząca z pustynnego, afrykańskiego kraju, nie umiala sie przestawić na "zachodni tryb życia"...nie umiała posługiwać sie kalendarzem, zegarkiem, nie lubiła niczego robić na czas. Waris czuła wolność na pustyni, w Afryce, a Europa była dla niej inna. Jednak doskonale sobie radziła w różnych sytuacjach, znajdowała prace, najpierw u ciotki jako służąca, potem w McDonaddzie, a potem zaczeła karierę modelki, marzyła o tym, zawsze uwielbiała sie przebierać, pokazaywać siebie. Stała sie rozpoznawalna i kochana przez ludzi kamery i projektantów mody. Ale mimo wszystko Waris nie zapomniała skąd pochodzi, dumna jest z tego, że pochodzi z Afryki, z Somalii.

Książka jest fantastycznym poradnikiem dla osób, ktore tak jak Waris, chcą od życia czegoś więcej. Pokazała że można wyrwać sie nawet z "dzikiego" plemienia afrykańskiego, zostawić rodzinę,mamę, która bardzo kochała, rodzeństwo, po to by uciec od wczesnego zamążpójścia i despotycznego ojca. Po wielu przejściach udało jej sie żyć tak, jak chciala i mogła cieszyć sie wolnością. Ta ksiażka omawia też ważny problem, który dotyczy wielu kobiet z Afryki, które już we wczesnym dzieciństwie są okaleczane z narządów płciowych, przy czym jest to bardzo bolesne, wykonywane ostrymi przedmiotami. wiele dziewczynek umiera podczas tego "zabiegu". Waris chce z tym walczyć, uswiadomić światu jak ważny jest to problem. Podziwam autorkę za odwagę opowiedzenia o swoim życiu, o przykrościach jakie ją spotkało ale i o szczęściu, bo dzięki niemu oraz dzięki Bogu wyszła cało z wielu sytuacji i stała sie prawdziwą, wolną, szczęśliwa kobietą. Książka napisana jest w pozytywny sposób, polecam ją każdemu ;)



Jak widać, Waris musiała od małego zmagać się z trudnościami, jakie niesie życie w Afryce. Nie tylko bieda i aranżowane małżeństwa są zagrożeniem dla afrykańskiego społeczeństwa, ale także, obrzezanie. Obrzezanie jest to okaleczanie narządów płciowych u kobiet. W wielu społeczeństwach afrykańskich obrzezanie jest pewnego rodzaju rytuałem, który jest uważany za wkroczenie młodej dziewczyny w dorosły wiek i stanie się kobietą. Ogólne wierzenie dostrzega w obrzezaniu sposób na kontrolowanie seksualności kobiet, gdyż głównie gwarantuje ono dochowanie dziewictwa do ślubu i utrzymywanie wierności małżeńskiej po nim.
Rytuału obrzezania dokonuje się już na małych dziewczynkach w młodym wieku. W krajach afrykańskich jest to dokonywane w okrutny sposób, często wykonywany nie przez lekarzy lecz znachorki, tak jak w przypadku Waris, przy pomocy tępej żyletki. To powoduje nie tylko straszny ból i krwawienie, w wyniku czego może powstać zakażenie. Często dziewczynki umierają w trakcie tego zabiegu, tak jak jedna z sióstr Waris. Te,dziewczynki,  które przeżyją  i później jako dorosłe kobiety, mają problemy np kiedy mają krawienie miesięczne lub korzystają z toalety. Waris próbuje walczyć od lat z tym problemem, próbuje przekonywać kobiety w Afryce do zaprzestania tego "zabiegu". Kobiety nie powinny się wzajemnie kaleczyć, to okrutny rytuał. 



Waris o problemie obrzezania pisze w kolejnych swoich książkach, np w "Liście do Matki". Waris próbuje przekonac matkę do swoich przekonań, chce walczyć z czymś, co jest okrutną zbrodnią. Okaleczanie małych dziewczynek jest praktykowane w 30 krajach na świecie. Ta tradycja istnieje już wiele lat, a Waris jest jedna, która probuje z tym walczyć, lecz z marnym skutkiem, gdyż nawet nie potrafi przekonać własnej mamy. To boli ją najbardziej. Dużo siły daje jej wspomnienie o Lechu Wałęsie, którego poznała(to mój ulubiony fragment książki :) )i który jest dla niej wzorem. On dokonał wielkich czynów w Polsce i dla Europy. Obalił komunizm. Waris wierzy,że i jej zdoła się zmienić afrykańską część świata i żeby Afryka, z której jest bardzo dumna,że się tam urodziła, kocha ciepło afrykańskiego piasku, zapach afrykańskiej ziemi, szum oceanu, czy radość, której nie doznaje w Europie czy Ameryce. Życzę Waris sukcesów w swoim działaniu. Dla mnie jest bohaterką. Potrafi mówić o tych bolesnych sprawach, jakim jest okaleczanie narządów płciowych dziewczynek, co jest też bardzo intymne i trudno jej mówić o tym publicznie. Jednak głęboko wierzy,że uda się jej zmienić Afrykę w nowoczesny kontynent. Życzę tego Waris z całego serca i z chęcią sięgnę po jej kolejne książki.

Na koniec chciałabym zachęcić wszystkich do obejrzenia krótkiego wywiadu Kingi Rusin z Waris Dirie

Komentarze

  1. Gdy czytałam "Kwiat pustyni", łzy leciały mi po policzkach. Tak książka porusza jeszcze bardziej, gdy człowiek uświadomi sobie, że to prawdziwa historia. I co gorsza, że w XXI wieku dzieją się na świecie takie rzeczy.

    sklep-z-pamiatkami.blogspot.com Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie książkę przeczytałam najpierw. Piękna, ale jakże potwornie bolesna historia. Nie wiem jak można tak kogoś skrzywdzić. Po prostu nie wiem. Nie mieści mi się w głowie, że tak podli ludzie chodzą po tej Ziemi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kilka słów o kwiatach

Dzisiaj chciałam napisać kilka słów na temat kwiatów. fot. tapetus.pl   Ja bardzo lubię kwiaty, szczególnie fotografować, czym również podzielę się na tym blogu. Kwiaty są jednym z najpiękniejszych elementów natury. Któż z nas nie lubi kwiatów? No może alergicy są takimi osobami. Ale kwiaty są piękne i mają też swoje miejsce w naszej kulturze i zwyczajach. Kwiaty można podarować komuś w prezencie, np mamie na imieniny albo dziewczynie na Walentynki. Kwiaty również pięknie ozdabiają nasz dom, są nam potrzebne.  fot. slideplayer.pl Budowa Kwiatów W budowie kwiatów można wyróżnić następujące struktury: a) DZIAŁKA KIELICHA - jest to najbardziej zewnętrzny element budowy kwiatu - osłaniający jego pozostałe elementy przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Działki kielicha są zazwyczaj małej wielkości i są zielonego koloru, ze względu na obecność w ich komórkach (a konkretniej w chloroplastach - zwanych inaczej ciałkami zieleni) zielonego barwn...

Mój Pierwszy Dzień w Pracy

Hejka!  Po długich i intensywnych poszukiwaniach w końcu znalazłam nową pracę!!!  Pracuję w Salonie Empik w Galerii Sadyba Best Mall - jak ktoś mieszka w pobliżu, zapraszam na zakupy! Postanowiłam napisać o tym post dopiero dzisiaj, po pierwszym dniu w nowej pracy, choć moi znajomi z FB już wiedzą :) Piszę też dlatego dzisiaj bo wczoraj, po pozytywnym, poniedziałkowym telefonie z samego rana (z wiadomością - długo oczekiwaną przeze mnie! 2 lata) w końcu oddzwonili do mnie, że DOSTAŁAM PRACĘ! Potem musiałam pojechać na podpisanie umowy, a od wczoraj już na dobre zaczęłam pracę w EMPIKU :D  Zaraz opowiem wszystko po kolei, ale najpierw chciałam z Wami podzielić się tym,że ... pisząc teraz te słowa...czuję się jakoś potwornie zmęczona. I nawet nie wczorajszym, długim dniem w pracy, wysiłkiem w niej (wysiłek w pracy nie jest mi obcy, dzięki wolontariatowi w ZOO), ale czuję się zmęczona samym szukaniem pracy. Przy czym czuję nie tyle zmęczenie fizy...

To co dobre szybko się kończy :(

Hej Kochani! Nie musicie tego czytać, jeśli nie chcecie, ale potrzebuję gdzieś wyrazić swój żal i smutek :( Niedawno pisałam Wam jak bardzo się cieszę z mojej pracy w Empiku. To już niestety nieaktualne. :((((( Dziś otrzymałam telefon, że już mnie tam nie potrzebują, a przecież miałam pracować do końca grudnia, tak się starałam, nauczyłam się obsługiwać kasę, miałam dobry kontakt z moimi klientami, starałam się im pomagać, doradzać. Oprócz tego dbałam o porządek w sklepie. Nawet dziś byłam.  Zapytano mnie czy jutro będę. Powiedziałam, że tak. A potem dostaję telefon z agencji, która pośredniczy w zatrudnieniu mnie w tym empiku i mówią, że zrezygnowali tam ze mnie :( Nawet nie wiem, co zrobiłam nie tak. Owszem miałam trudności na początku, nie obsługuję kasy tak szybko jak inni kasjerzy, ale starałam się być pracowita. Dziś nawet nie zrobiłam sobie przerwy a i tak zostałam zwolniona :( Nie rozumiem.... Nie wiem co mam pisać, nie potrafię powstrzymać łez...od jutra znów ...