Przejdź do głównej zawartości

Wnuczka do Orzechów


Wczoraj skończyłam czytać długo wyczekiwaną, kolejną, książkę ze znanej już niemal wszystkim, znakomitej serii M.Musierowicz "Jeżycjada" - "Wnuczka do orzechów". Już sam tytuł bardzo mnie zainteresował. 




W tym tomiku Małgorzata Musierowicz zabiera nas, czytelników. do uroczego zakątka Wielkopolski, w którym, praktycznie na odludziu, mieszkają sobie dwie babcie - Andzia i Wikta (Wiktoryna) razem ze swoją (tytułową) wnuczką Dorotką. Dorotką Rumianek. Dorotka ma 17 lat i jest, podobnie jak ja, wielką miłośniczką przyrody, biologii i ogólnego pojęcia zwanego "cudem życia". Wspaniała opowieść, podczas której Dorotka, jadąc bryczką wraz Kobyłką (koniem), znajduje nad jeziorem Idę Pałys...tak tak, naszą kochaną Idusię ;), która uległa, na szczęście nie groźnemu, wypadkowi, w wyniku czego nie mogła wracać do domu, do Poznania. Dorotka zaprowadziła Idę do swojego domu, a ta zachwyciła się tą okolicą,że postanowiła zatrzymać się w niej na cały miesiąc wakacji. Prosiła w tym celu (drogą mailową) swojego siostrzeńca, Ignasia, o przywiezienie jej rzeczy do tego domku letniskowego :). Niestety, Ignasia spotyka przykra przygoda - został użądlony przez osę i to dwukrotnie i musiał długo się kurować, zanim znów wróciły mu siły. 

Oprócz tego, mamy przyjemność zawitać ponownie do domu Patrycji i Florka, gdzie zebrała się, na lato, prawie cała rodzina Borejków. Miło spędzają ze sobą czas, dyskutują o tym, że życie na wsi jest jednak piękniejsze niż w mieście Poznaniu. Na wsi wszystko żyje swoim, wolnym, rytmem. Nikt nikogo nie pogania. 
Bardzo lubię wracać do mojej ulubionej rodziny Borejków i ich coraz liczniejszego potomstwa. :) Czuć w tej rodzinie prawdziwą miłość, choć czasem się ze sobą przekomarzają, potrafią się szczerze kochać. Może i czasem wydaje się,że ta rodzina jest trochę wyidealizowana, prawie wszyscy członkowie są bardzo wykształceni, są lekarzami lub nauczycielami, a niezdanie matury jest bardzo potępiane (przypomina mi się tomik "Pulpecja"). Jednak mimo wszystko jest to ciepła, pozytywna rodzina, w której panują pewne zasady, wartości i pamiętają o ważnych rodzinnych rocznicach czy tradycjach. I chociaż w naszym życiu nie zawsze jest tak idealnie jak w książkowych Borejkach, jednak dobrze,że chociaż tam jest to ciepło i ten spokój, którego poszukuję w życiu :)

Komentarze

  1. Moja ulubiona pisarka, do której często wracam i czytam córkom. Bardzo lubią słuchać o przygodach bohaterek pani Małgorzaty. Ostatnio skończyłam na Pulpecji.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kilka słów o kwiatach

Dzisiaj chciałam napisać kilka słów na temat kwiatów. fot. tapetus.pl   Ja bardzo lubię kwiaty, szczególnie fotografować, czym również podzielę się na tym blogu. Kwiaty są jednym z najpiękniejszych elementów natury. Któż z nas nie lubi kwiatów? No może alergicy są takimi osobami. Ale kwiaty są piękne i mają też swoje miejsce w naszej kulturze i zwyczajach. Kwiaty można podarować komuś w prezencie, np mamie na imieniny albo dziewczynie na Walentynki. Kwiaty również pięknie ozdabiają nasz dom, są nam potrzebne.  fot. slideplayer.pl Budowa Kwiatów W budowie kwiatów można wyróżnić następujące struktury: a) DZIAŁKA KIELICHA - jest to najbardziej zewnętrzny element budowy kwiatu - osłaniający jego pozostałe elementy przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Działki kielicha są zazwyczaj małej wielkości i są zielonego koloru, ze względu na obecność w ich komórkach (a konkretniej w chloroplastach - zwanych inaczej ciałkami zieleni) zielonego barwn...

Mój Pierwszy Dzień w Pracy

Hejka!  Po długich i intensywnych poszukiwaniach w końcu znalazłam nową pracę!!!  Pracuję w Salonie Empik w Galerii Sadyba Best Mall - jak ktoś mieszka w pobliżu, zapraszam na zakupy! Postanowiłam napisać o tym post dopiero dzisiaj, po pierwszym dniu w nowej pracy, choć moi znajomi z FB już wiedzą :) Piszę też dlatego dzisiaj bo wczoraj, po pozytywnym, poniedziałkowym telefonie z samego rana (z wiadomością - długo oczekiwaną przeze mnie! 2 lata) w końcu oddzwonili do mnie, że DOSTAŁAM PRACĘ! Potem musiałam pojechać na podpisanie umowy, a od wczoraj już na dobre zaczęłam pracę w EMPIKU :D  Zaraz opowiem wszystko po kolei, ale najpierw chciałam z Wami podzielić się tym,że ... pisząc teraz te słowa...czuję się jakoś potwornie zmęczona. I nawet nie wczorajszym, długim dniem w pracy, wysiłkiem w niej (wysiłek w pracy nie jest mi obcy, dzięki wolontariatowi w ZOO), ale czuję się zmęczona samym szukaniem pracy. Przy czym czuję nie tyle zmęczenie fizy...

To co dobre szybko się kończy :(

Hej Kochani! Nie musicie tego czytać, jeśli nie chcecie, ale potrzebuję gdzieś wyrazić swój żal i smutek :( Niedawno pisałam Wam jak bardzo się cieszę z mojej pracy w Empiku. To już niestety nieaktualne. :((((( Dziś otrzymałam telefon, że już mnie tam nie potrzebują, a przecież miałam pracować do końca grudnia, tak się starałam, nauczyłam się obsługiwać kasę, miałam dobry kontakt z moimi klientami, starałam się im pomagać, doradzać. Oprócz tego dbałam o porządek w sklepie. Nawet dziś byłam.  Zapytano mnie czy jutro będę. Powiedziałam, że tak. A potem dostaję telefon z agencji, która pośredniczy w zatrudnieniu mnie w tym empiku i mówią, że zrezygnowali tam ze mnie :( Nawet nie wiem, co zrobiłam nie tak. Owszem miałam trudności na początku, nie obsługuję kasy tak szybko jak inni kasjerzy, ale starałam się być pracowita. Dziś nawet nie zrobiłam sobie przerwy a i tak zostałam zwolniona :( Nie rozumiem.... Nie wiem co mam pisać, nie potrafię powstrzymać łez...od jutra znów ...