Cześć!
W dzisiejszym poście przychodzę do Was z recenzją książki, którą przeczytałam ostatnio. Była nią "Życie mimo wszystko" - autobiografia Christiane F, słynnej narkomanki z Berlina, znanej wszystkim z wcześniejszej, słynnej już książki "My, dzieci z dworca ZOO".
Długo nie mogłam się zdecydować, czy sięgnąć po tę książkę. Christiane F - najsłynniejsza narkomanka świata? Jakoś nie przyciąga mnie świat narkomanów. Wolę się trzymać z daleka od takich ludzi. A jednak nie mogłam. W młodości, pewnie jak wielu z nas, czytało "My, dzieci z dworca ZOO". Przrabialiśmy tą książkę w szkole. Była dodatkową lekturą, którą mogliśmy sobie wybrać spoza listy lektur obowiązkowych. Niestety, wtedy zostałam przegłosowana. Większość moich równieśników zachwycało się wtedy książkami o narkomanach. Zupełnie tego nie rozumiałam, zdecydowanie bardziej wolałam romantyczne książki typu "Ania z Zielonego Wzgórza" lub cykl Jeżycjadę albo inne ciekawsze pozycje. Ciężko mi było przebrnąć przez tę lekturę.
Jednak teraz postanowiłam sięgnąć, już jako dojrzała osoba, po kontynuację "My, dzieci..." i wypożyczyłam z biblioteki "Życie mimo wszystko", czyli ciąg dalszy wspomnień Christiane F. Byłam ciekawa, czy udało jej się wyjść z narkotykowego bagna, czy nadal od jedzenia ważniejsza jest dla niej heroina? Czy ułożyła sobie życie? Myślę, że nie tego się spodziewałam, co przeczytałam. Myślałam, że Christiane będzie miała normalne życie, normalną rodzinę, że świat narkotyków to dawne czasy nastoletnie i już minęły. Nie znałam problemów narkotykowych nałogowców. Ale teraz poznałam. Zrozumiałam też czym dla Chris były narkotyki. Podczas, gdy my utożsamiamy sobie te substancje z trucizną, jej przynosiły ulgę w bólu i szczęście. Życie jej nie rozpieszczało od najmłodszych lat. Żyła w patologicznej rodzinie, panicznie bała się ojca, żyła w lęku i strachu we własnym domu. Z tego powodu do dziś reaguje nerwowo, gdy ktoś próbuje mówić coś do niej ostrzejszym tonem. Przyznam się, że wiem co czuła bohaterka. Miałam podobnie w swoim domu w dzieciństwie, tyle że bez przemocy fizycznej. Mnie ulgę dawało słuchanie muzyki i jedzenie słodyczy, Christiane - nakrotyki. Od słodyczy i od heroiny można się uzależnić. Wtedy, gdy jest lekiem na ból duszy. I cukier i heroina robi bardzo dużo złego w naszym organizmie. Może dlatego jakoś czytając "Życie mimo wszystko", poczułam,że coś mnie łączy z Chris. Czuła się niezrozumiana przez ludzi, nie była przestępczynią a mimo to trafiła do więzienia, odebrano jej synka Phillipa, mimo iż kochała go całym sercem. To wszystko przez narkotyki, środek który uśmierzał jej ból, tylko to jej pomagało przetrwać. I tak dziwi się, że przeżyła już 50 lat. I co dalej? Życie dla niej to tak naprawdę ciągły ból, dodatkowo jej życie uprzykrzają dziennikarze, którzy śledzą jej każdy krok, piszą o niej same najgorsze słowa. To cud,że Sonji Vukovic udało się namówić ją do zwierzeń, w wyniku czego powstała niniejsza książka. Może ludzie choć odrobinę bardziej zrozumieją, kim była i kim jest Christiane F, najsłynniejsza narkomanka świata. A może po prostu zwykła kobieta, taka jak wiele z nas, zagubiona w tym podłym życiu, szukała ukojenia od bólu, szukała szczęścia, miłości - tą miłość widać i czuć w tej książce. Do syna, do zwierząt. W tej książce udowadnia, że potrafi być wartościową kobietą, mimo swojego uzależnienia. Chciałaby, aby ludzie oceniali ją nie z zewnątrz, nie jak wygląda, ale jaka jest w środku. A jeśli kocha zwierzęta i kocha Phillipa, którego wychowała na mądrego i zaradnego chłopaka, to znaczy, że nie jest taką złą kobietą, jaką ją malują...czy też piszą media. Polecam wszystkim tę książke.

Komentarze
Prześlij komentarz