Przejdź do głównej zawartości

Mój pierwszy spacer w roli przewodnika, czyli jak pokonałam lęk społeczny

Witam wszystkich bardzo serdecznie i z przyjemnością zasiadam do pisania posta na blogu :) Chciałabym Wam opowiedzieć o wczorajszym, bardzo ważnym dla mnie wydarzeniu. Mianowicie, pierwszy raz poprowadziłam grupę spacerowiczów po Warszawie w roli przewodnika. Zapraszam do poczytania. 



"Chcę zostać przewodnikiem po Warszawie" - to zdanie słyszeli chyba wszyscy moi znajomi. I na tym zdaniu się kończyły moje chęci w tym zakresie. Przez wiele lat myślałam o tym, żeby prowadzić ludzi ulicami mojego miasta, które kocham (mimo wiecznych korków, śpieszących się ludzi i hałasu) moje miasto. Tu się urodziłam, tu mam rodzinę. Przekazywano mi w rodzinie taki regionalny patriotyzm. Bardzo lubiłam czytać różne artykuły opisujące dawną Warszawę i zdjęcia ją przedstawiające. Przedwojenne. W ogóle marzyłam też kiedyś, żeby zostać nauczycielką. Nauczanie, przekazywanie wiedzy dobrze mi wychodziło, o czym wielokrotnie moi znajomi z liceum mogło się przekonać ;) Wtedy poczułam potencjał w sobie i poszłam na studia biologiczne. Chciałam uczyć biologii w szkole. No właśnie...chciałam. Jednak moim największym wrogiem moich planów zawodowych była wszechogarniająca trema i lęk mówienia do ludzi (grupy ludzi; tak - nawet uczniów). Bałam się występować publicznie. Paraliżowało mnie to. W szkole nieraz trzeba było recytować wiersze. Lubiłam się ich uczyć na pamięć, ale sam moment wystąpienia przed całą klasą mnie paraliżował, co było widać podobno nawet w ostatnich ławkach. A i tak mimo to dostawałam dobre oceny z recytacji. 



Jakiś czas później, w liceum właśnie, miałam okazję uczestniczyć w dniu otwartym mojej szkoły. Moim zadaniem było oprowadzanie przyszłych uczniów szkoły (kandydatów na uczniów) i ich rodziców bo budynku szkoły. Bardzo cieszyła mnie ta rola. Akurat mówienie do pojedynczych osób nie paraliżowało mnie, wręcz przeciwnie. Z pasją opowiadałam ludziom o moim liceum i nawet mnie pochwalono wtedy, że dobrze mi to wychodzi. 


Wtedy pierwszy raz pomyślałam o tym, że mogłabym w przyszłości prowadzić jakieś wycieczki np w muzeum. Mam nadzieję, że i to się niedługo spełni. Jak na razie oprowadzam ludzi po ulicach Warszawy. 
Jak to się stało? Właściwie pierwsze poważniejsze myśli o tym, by zostać przewodnikiem pojawiły się na początku studiów. Wtedy wybrałam się z moją koleżanką Natalią (bardzo Cię serdecznie pozdrawiam i dziękuję, jeśli to czytasz) do Muzeum Powstania Warszawskiego. Wtedy Natalia powiedziała, czy myślałam o tym, żeby zrobić kurs przewodnika. Był to jakoś rok 2007/2008. Musiało minąć 10 lat,żebym moje plany zamieniła w czyn. W 2017 roku udało mi się ukończyć kurs i zdać egzamin. Nauczyłam się na nim odwagi, wiedzy o Warszawie i pewności siebie. Dodatkowo występy w programie Jaka to melodia? pomogły mi oswoić się z mówieniem do publiczności. 


Długo myślałam o tym, kiedy i jak zacząć na poważnie pracować jako przewodnik. Wielu przewodników oprowadza wycieczki zorganizowane - szkolne, czy zagraniczne. Na początek trudno by było mi je ogarnąć. Dlatego pomyślałam, żeby zacząć od spacerów dla chętnych, darmowych (ewentulanie za napiwki - kto chce to wrzuci grosz do sakiewki ;)). Postanowiłam, że od marca tego roku rozpocznę swoją pracę jako przewodnik. Założyłam swoją stronę na facebooku ( https://www.facebook.com/Warszawi-anka-warszawska-przewodniczka-139765466679564/?ref=settings) i utworzyłam wydarzenia moich pierwszych spacerów. Nie sądziłam,że przyjdą jakieś osoby. Niektórzy znajomi byli chętni do wzięcia udziału. Wtedy pomyślałam,że ogłoszę się na portalu ogłoszeniowym waw4free.pl i powiem Wam szczerze, że przyszło całkiem sporo osób. Choć obiawałam się, czy ktoś przyjdzie. Znajomi zaczęli odwoływać swój udział w spacerze, dodatkowo mróz szczypał za uszy ;) ale ja nie mogłam zrezygnować ze spaceru. Poszłam pod kolumnę Zygmunta (miejsce zbiórki wczorajszego spaceru po Krakowskim Przedmieściu). Za chwilę podeszło starsze małżeństwo i zapytało, czy ja oprowadzam po Krakowskim. Potem kolejne osoby zaczęły podchodzić. Poczułam łzy w oczach i jednocześnie strach, bo obcy ludzie i to aż tylu. Początek mojego przemówienia był nie najlepszy. Gubiłam się w słowach...zapomniałam kilku dat...ale mówiłam dalej. Ludzie uśmiechali się do mnie mimo wszystko i nie odeszli ;) 


Więc zaproponowałam im przejście na dziedziniec Zamku Królewskiego. I dopiero wtedy jakoś stres puścił. Kolejne obiekty, które omawiałam podczas spaceru to: kościół św. Anny, Centralna Biblioteka Rolnicza, Pałac Prezydencki, Hotel Bristol, Hotel Europejski, pomnik Bolesława Prusa, księdza Jana Twardowskiego, kościół Wizytek, Uniwersytet Warszawski, Pałac Czapskich (ASP), kościół św. Krzyża. I jakoś nawet spacer szybko minął. Aż za szybko. Połowę informacji, które miałam zaplanowane powiedzieć, zapomniałam...ale mimo wszystko ta sama grupa ludzi dotrwała do końca. I nawet zdecydowali się wrzucić napiwki. Zebrałam aż 70 zl. Wspomniałam na początku,że nie posiadam jeszcze zestawu wspomagającego mój głos podczas mówienia (głośnik + mikrofon) i ludzie mówili, że pomogą mi zebrać pieniądze na ten sprzęt. Na następnym spacerze sprzęt już będzie ;) odwzajemniłam się ludziom słodkim upominkiem w postaci cukierków oraz broszur i ulotek dotyczących zwiedzania różnych miejsc w Warszawie. Ludzie pytali kiedy kolejne spacery. To dla mnie było bardzo miłe. Bardzo bałam się tego, że ludzie będą zadawać mi trudne pytania, na które nie będę znała odpowiedzi. I przez większość spaceru nie zadawali. Pod koniec zaś jedna pani podeszła do mnie i zapytała na ucho czy może zadać pytanie. Przeraziłam się. Jedak znałam odpowiedź na pytanie: (uwaga!) "Gdzie pani kupiła swój plecak?" :D :D :D 



Bardzo przyjemny pierwszy spacer. Postaram się na następnym, w niedzielę, jeszcze bardziej się przyłożyć i dzielić się z ludźmi moją pasją do Warszawy. 



Oczywiście relacje z kolejnych spacerów również napiszę na blogu. Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia mojego fan page https://www.facebook.com/Warszawi-anka-warszawska-przewodniczka-139765466679564/?ref=settings

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kilka słów o kwiatach

Dzisiaj chciałam napisać kilka słów na temat kwiatów. fot. tapetus.pl   Ja bardzo lubię kwiaty, szczególnie fotografować, czym również podzielę się na tym blogu. Kwiaty są jednym z najpiękniejszych elementów natury. Któż z nas nie lubi kwiatów? No może alergicy są takimi osobami. Ale kwiaty są piękne i mają też swoje miejsce w naszej kulturze i zwyczajach. Kwiaty można podarować komuś w prezencie, np mamie na imieniny albo dziewczynie na Walentynki. Kwiaty również pięknie ozdabiają nasz dom, są nam potrzebne.  fot. slideplayer.pl Budowa Kwiatów W budowie kwiatów można wyróżnić następujące struktury: a) DZIAŁKA KIELICHA - jest to najbardziej zewnętrzny element budowy kwiatu - osłaniający jego pozostałe elementy przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Działki kielicha są zazwyczaj małej wielkości i są zielonego koloru, ze względu na obecność w ich komórkach (a konkretniej w chloroplastach - zwanych inaczej ciałkami zieleni) zielonego barwn...

Mój Pierwszy Dzień w Pracy

Hejka!  Po długich i intensywnych poszukiwaniach w końcu znalazłam nową pracę!!!  Pracuję w Salonie Empik w Galerii Sadyba Best Mall - jak ktoś mieszka w pobliżu, zapraszam na zakupy! Postanowiłam napisać o tym post dopiero dzisiaj, po pierwszym dniu w nowej pracy, choć moi znajomi z FB już wiedzą :) Piszę też dlatego dzisiaj bo wczoraj, po pozytywnym, poniedziałkowym telefonie z samego rana (z wiadomością - długo oczekiwaną przeze mnie! 2 lata) w końcu oddzwonili do mnie, że DOSTAŁAM PRACĘ! Potem musiałam pojechać na podpisanie umowy, a od wczoraj już na dobre zaczęłam pracę w EMPIKU :D  Zaraz opowiem wszystko po kolei, ale najpierw chciałam z Wami podzielić się tym,że ... pisząc teraz te słowa...czuję się jakoś potwornie zmęczona. I nawet nie wczorajszym, długim dniem w pracy, wysiłkiem w niej (wysiłek w pracy nie jest mi obcy, dzięki wolontariatowi w ZOO), ale czuję się zmęczona samym szukaniem pracy. Przy czym czuję nie tyle zmęczenie fizy...

To co dobre szybko się kończy :(

Hej Kochani! Nie musicie tego czytać, jeśli nie chcecie, ale potrzebuję gdzieś wyrazić swój żal i smutek :( Niedawno pisałam Wam jak bardzo się cieszę z mojej pracy w Empiku. To już niestety nieaktualne. :((((( Dziś otrzymałam telefon, że już mnie tam nie potrzebują, a przecież miałam pracować do końca grudnia, tak się starałam, nauczyłam się obsługiwać kasę, miałam dobry kontakt z moimi klientami, starałam się im pomagać, doradzać. Oprócz tego dbałam o porządek w sklepie. Nawet dziś byłam.  Zapytano mnie czy jutro będę. Powiedziałam, że tak. A potem dostaję telefon z agencji, która pośredniczy w zatrudnieniu mnie w tym empiku i mówią, że zrezygnowali tam ze mnie :( Nawet nie wiem, co zrobiłam nie tak. Owszem miałam trudności na początku, nie obsługuję kasy tak szybko jak inni kasjerzy, ale starałam się być pracowita. Dziś nawet nie zrobiłam sobie przerwy a i tak zostałam zwolniona :( Nie rozumiem.... Nie wiem co mam pisać, nie potrafię powstrzymać łez...od jutra znów ...