Przejdź do głównej zawartości

Posty

Christiane F - Życie mimo wszystko

Cześć!  W dzisiejszym poście przychodzę do Was z recenzją książki, którą przeczytałam ostatnio. Była nią "Życie mimo wszystko" - autobiografia Christiane F, słynnej narkomanki z Berlina, znanej wszystkim z wcześniejszej, słynnej już książki "My, dzieci z dworca ZOO".  Długo nie mogłam się zdecydować, czy sięgnąć po tę książkę. Christiane F - najsłynniejsza narkomanka świata? Jakoś nie przyciąga mnie świat narkomanów. Wolę się trzymać z daleka od takich ludzi. A jednak nie mogłam. W młodości, pewnie jak wielu z nas, czytało "My, dzieci z dworca ZOO". Przrabialiśmy tą książkę w szkole. Była dodatkową lekturą, którą mogliśmy sobie wybrać spoza listy lektur obowiązkowych. Niestety, wtedy zostałam przegłosowana. Większość moich równieśników zachwycało się wtedy książkami o narkomanach. Zupełnie tego nie rozumiałam, zdecydowanie bardziej wolałam romantyczne książki typu "Ania z Zielonego Wzgórza" lub cykl Jeżycjadę albo inne ciekawsze pozy...

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś piszę kolejny. Ten post również będzie miał na celu oczyszczenie się  wewnętrzne, takie katharsis, a jednocześnie chcę dać nadzieję tym, którzy jej potrzebują. Nadzieja jest bardzo ważna, gdy walczymy z depresją. Właśnie dziś chciałam Wam opowiedzieć o mojej walce z tą chorobą. Zapraszam do poczytania.  POCZĄTKI DEPRESJI  Moja choroba rozpoczęła się wiosną 2014 roku. Trochę nietypowe, prawda? Zwykle depresje miewa się jesienią, zimą. Wiosna to czas przebudzenia, szczęścia, więc i choroba mija. Dla mnie się rozpoczęła. Marzec 2014 to miesiąc o którym wolałabym nie wspominać, ale wspomnę tutaj. W tamtym miesiącu odeszli moi ukochani dziadkowie - babcia 7 marca, dziadek 25 marca :( Dodatkowo w tamtym czasie odeszła inna bliska mi osoba, przyjaciel (z którym znałam sie tylko przez internet, a jednak był bliski dla mnie). Dl...

Tajemnice mojego sukcesu w Jaka to melodia?

Witam!  Dawno, bardzo dawno mnie tu nie było. Przyznaję się bez bicia, że nie miałam weny twórczej do pisania, nawet książki, którą zaczęłam pisać, publikowałam tu kilka rozdziałów, chwilowo przestałam. Nie bez powodu. Przez ostatnie miesiące poświęcałam się tylko jednemu - chciałam odnieść sukces, wygrać w programie Jaka to melodia?, który od wielu lat jest moją pasją. Mogę śmiało powiedzieć, podkreślić, że było moje takie marzenie marzeń. Coś największego, a zarazem najtrudniejszego w spełnieniu jego. Dziś chciałabym opowiedzieć, co dokładnie zrobiłam, by osiągnąć to, co tak bardzo chciałam od 20 lat, tak, dokładnie tyle, ile istnieje program. Jednocześnie chcę dać Wam kilka porad o tym, jak się nie poddawać. Każdy z Was może sięgnąć po najodważniejsze marzenia, trzeba tylko chcieć i ani przez chwilę się nie poddać. Ten post kieruję głównie do moich znajomych, którzy wiedzą, jak bardzo chciałam osiągnąć to, co osiągnęłam. Ale też do osób, które być może przypadkowo tu ...

Jak pozytywnie nastawić się na sukces?

Cześć Kochani!  Dziś nie zamieszczę kolejnego rozdziału mojej książki. Zamiast tego chciałabym przez kolejnych kilka postów dać Wam kilka psychologicznych rad. Nie jestem psychologiem z  zawodu, ale doświadczyłam w życiu różnych rzeczy, chwil i emocji. Chciałabym się tym z Wami podzielić. Być może są wśród Was tacy, którym brakuje pewności siebie albo wiary w siebie. To wbrew pozorom dwa różne pojęcia. Może ktoś być odważny, skakać ze spadochronem lub pokazywać się w telewizji, a w środku być niepewnym, zagubionym, szukającym swojego prawdziwego "JA". Ja mam dokładnie odwrotnie. Wiele czynników złożyło się na to, że byłam/uchodziłam za nieśmiałą. Wychowano mnie w taki sposób, na "grzeczną i posłuszną", w szkole też raczej się nie udzielałam ani nie wyróżniałam. Jednak gdzieś tam w środku czułam się zupełnie inną osobą. Czułam się odważna, przebojowa i pewna siebie. Widziałam siebie od zawsze na scenie czy w TV. Jak słuchałam piosenek np Bajmu to wyobrażał...

MOJE PORADY NA ZMIANY

Cześć Kochani!  Co u Was słychać? Jak tam Wasze noworoczne postanowienia? Czy coś Wam się udało już osiągnąć? Piszcie w komentarzach.  Ja jestem w trakcie 4 miesiąca mojej metamorfozy. Właściwie zmiany zaczęłam jeszcze w grudniu, ale możnaby to nazwać tylko "rozgrzewką" do właściwej gry, czyli mojej metamorfozy.  Co rozumiem pod pojęciem "moja metamorfoza"?  Jest to chęć zmian, w różnych "dziedzinach" mojej osoby, które mają spowodować, że stanę się "Nową Sobą" :) Co dokładnie chcę w sobie zmienić?:  Zmiana wyglądu - pod względem figury i lepszej kondycji  Zmiana wyglądu - pod względem ubioru, makijażu, włosów, dbanie o swój wygląd Zmiana charakteru - mniej przeżywać wszystko, być twarda i niezłomna, być silna psychicznie, być pewną siebie i swojego zdania i swoich poglądów Nie bać się ludzi, mówić do ludzi, do kamery, do przyszłych turystów BYĆ SZCZĘŚLIWĄ I ZNALEŹĆ PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ  Ta ostatnia pozycja, to właści...

Napisać czy nie napisać? Oto jest pytanie!

Drodzy!  Od jakiegoś czasu, w sumie to od dawna, ale od jakiegoś czasu bardziej myślę o tym, żeby napisać książkę. Od bardzo dawna umiem i lubię pisać...po to też jest mój blog...choć może mało popularny, nie zarabiam na jego pisaniu, nikt poza znajomymi nie wie o jego istnieniu...a jednak potrzebuję pisać. Od dawna lubiłam pisać. Wielu ludzi pisze do szuflady..kryje po kątach domu swoje zapiski, pamiętniki, dzienniki, wiersze...A ja uwielbiałam pisać listy. Część z moich znajomych wie, ile one dla mnie znaczyły. Nawet do dziś słyszę (czytam od tych osób, że te listy są jakąś ważną pamiątką po mnie...i chociaż ciągle przymierzam się do wznowienia pisania listów..coś mnie powstrzymuje). Kiedyś lubiłam pisać listy bo lubiłam kierować moje myśli do kogoś...miałam świadomość tego, że ktoś przeczyta. Od zawsze bałam się z kolei mówić, były czasy, kiedy ten lęk był silniejszy od wszystkiego. A w listach mogłam wyrazić wszystko, co czułam. Przez długopis moje słowa łatwiej się przele...

Piękna i Bestia

Kochani!  Wróciłam właśnie z kina, gdzie obejrzałam premierowy film Disneya "Piękna i Bestia"...pierwszy raz tak spontanicznie poszłam do kina, mając chwilę wolnego czasu, postanowiłam zapoznać się z historią Belli...i jej wielkiej miłości do Potwora (tak, tak...zapoznać się. Może to dziwnie zabrzmi, ale jakoś nawet w dzieciństwie akurat tej bajki ani nie czytałam ani nie oglądałam...choć jak każda księżniczkowata bajka, mają podobną fabułę). Co ciekawe...to już kolejna opowieść, w której piękna dziewczyna o imieniu Bella, która zakochuje się (choć ta akurat nie od razu) w potwornej istocie (mam na myśli bohaterów sagi "Zmierzch) ;) Wracając do właściwego filmu. Generalnie historia jest bardzo przewidująca, nawet jak ktoś wcześniej nie miał bliższego spotkania z tą bajką to mniej więcej jest przygotowany na następujące po sobie wydarzenia. Niemniej jednak tu wybrankiem serca nie jest przystojny książę lecz Bestia (która to postać przybiera jednak ludzką ...